Autor tematu:
FuKang
Założył tematów:
34
Wypowiedział się:
38
razy
Temat w dziale:
mydło & powidło
wypowiedział się: 20 wrzesnia 2011, godz: 12:59
Myślę, że cała tajemnica tkwi w narracji. Jeśli piszemy w pierwszej osobie - czytelnik ma szansę lepiej poznać bohatera, w końcu nie tylko śledzi jego każdy krok, ale też zna każdą myśl, obawę i tak dalej. Natomiast trzecioosobowa narracja jest bardziej praktyczna, kiedy dla opowieści istotne jest opisywane wydarzenie, a nie to, kto bierze w nim udział. Bo i tak bywa, że ten bohater po prostu ma być, bo ktoś musi znaleźć zwłoki w lesie ;)Same się nie znajdą.
I nie ma znaczenia, czy jest katolikiem, czy ma ukończone osiemnaście lat i inne takie szczegóły. Dużo zależy od pomysłu na fabułę.
Fajnie jest to widoczne w powieściach Kinga - gdy bohaterowie zanadto mu się rozmnożą, zaczyna przynudzać szczegółowym opisem każdego z nich, a mnie najmniej obchodzi, czy bohater w dzieciństwie struł się owsianką, chcę zobaczyć co zrobi w danej chwili. ( powieść w stylu "Komórki") Natomiast gdy osobowość bohatera jest kluczem do zrozumienia wszystkiego, co wokół niego się dzieje ( na przykład - "Historia Lisey") - to wszelkie wzmianki o przyszłości, charakterze, upodobaniach są jak najbardziej na miejscu.
wypowiedział się: 17 wrzesnia 2011, godz: 12:43
Precz z emo-wampirami! To porażka dla wampiryzmu. Drakula przewraca się w trumnie i ma złe sny.
wypowiedział się: 17 wrzesnia 2011, godz: 10:11
Aby dopasować poziom do typowego odbiorcy kultury masowej wystarczy zaczerpnąć wzorzec z poczytnych powieści dla nastolatków - "robimy" przystojnego, melancholika-wampira, ładną, wyobcowaną, nastoletnią miłośniczkę fotografii, do tego kilku "złych-bezwzględnych" a fabuła sama się układa ;) I nikt nie zarzuci autorowi braku autentyzmu..
wypowiedział się: 10 czerwca 2011, godz: 18:48
Swoim komentarzem wysoko podniosłeś poprzeczkę... Cóż, sensowna konstrukcja bohaterów to rzeczywiście wyższa szkoła jazdy. Przy czym wydaje mi się, że jeśli dana postać ma być wiarygodna, warto do zestawu jej cech włączyć jakiś element irracjonalności, drobną fobię (kto ich nie ma?), czy nawet śmiesznostki. Oczywiście nic na siłę; tu trzeba zachować umiar, żeby nie przegiąć, bo wtedy łatwo o efekt odwrotny od zakładanego. Tu potrzeba nie tylko wyobraźni, ale i - może nawet bardziej - wyczucia.
wypowiedział się: 10 czerwca 2011, godz: 17:53
wiarygodność jest rzeczą ważną, ale jak ją nadać? Najprostsze i najczęściej stosowane rozwiązanie to korzystanie z szablonów wiarygodności. Jakże często psychologizacja postaci literackiej polega w gruncie rzeczy na nadaniu jej jednej z kilku masek. Bywa, że postać naprawdę skomplikowana jest przyjmowana jako niewiarygodna... w sumie, gdybyśmy byli bohaterami literackimi, każdy z nas byłby niewiarygodny ;-). W normalnym człowieku wiele jest wzajemnie wykluczających się cech, niekonsekwencji, nielogiczności. Bohater i fabuła muszą być logiczni, spójni, konsekwentni, dający się zidentyfikować w kilku zdaniach. Weźmy dla przykładu thrillery Pattersona czy Kellermana, ze szczególnym uwzględnieniem Tych Złych Postaci. Gdybyśmy wypisali je na kartce, to owa osławiona psychologia sprowadza się do wypaczenia ich wirtualnych umysłów i nadania im zabawnych ksywek. Czy jest zatem coś takiego jak powieść naprawdę wiarygodna i naprawdę porządnie spsychologizowany bohater? Wydaje mi się, że polska literatura prezentuje się dobrze na tym poziomie. Mówcie co chcecie, ale nasi pisarze - nie wszyscy, ale ci, którzy czegoś chcą od literatury i którzy godzą się na poświęcenia wobec niej, wlewają w swoich herosów więcej autentyzmu niż uznani twórcy bestsellerów. Jest to oczywiście moja subiektywna opinia... ;-)
a wątek intrygujący, chętnie poczytam dalsze wpisy ;-)
wypowiedział się: 9 czerwca 2011, godz: 14:30
Zapraszam do komentowania artykułu.
1
/1